Kim jesteśmy?

Kim jesteśmy? Dlaczego chcemy być razem? Po co nam  to stowarzyszenie? To są pytania które zadaja nam inni. A my? My mamy więcej pytań niż odpowiedzi. Tych, których nie zadaliśmy swoim rodzicom i  tych, na które oni nie chcieli albo nie zdażyli odpowiedzieć. Mamy też wiele pytań adresowanych do siebie wzajemnie.

Każdy z nas nosi  w sobie inną historię rodzinną, inne doświadczenie "żydostwa". Przekazując je sobie wzajemnie budujemy obraz naszego pokolenia – potomków tych, którzy ocaleli z Zagłady. Ocaleli dzięki niezwykłej woli przetrwania, przyzwoitym ludziom, a czasem tylko dzięki temu, że mieli "dobry wygląd".

Po wojnie wracali do nowego życia, do nadziei i do… rozczarowań. Tych ostatnich było więcej. To dlatego na wszelki wypadek nadmiernie chroniono nas przed wszystkim i wszystkimi. To pewnie dlatego w naszych domach tak rzadko gościła niefrasobliwa radość. Miast niej zasiano w nas ziarno lęku.  Beztroskie dzieciństwo? Mało kto takie zachował we wspomnieniach. Wakacje z babcią? Wizyty wujka? A skąd ich wziąć? Były "rodziny zastępcze" – złożone z takich samych ocaleńcow jak nasi rodzice. Najczęściej nie było prawdziwych rodzinnych fotografii. Czasem zachowała się jakaś rodzinna pamiątka. Drobiazg bez materialnego znaczenia za to z ogromnym balastem wspomnień. Tych wspomnień, którymi zbyt rzadko rodzice się z nami dzielili. To jest właśnie to, co nas łączy. Łączy nas jeszcze tęsknota za zaginionym światem naszych nieznanych dziadków i babć, światem naszych żydowskich  cioć  i wujków.

Chcemy dla siebie odtworzyć ten świat, który znamy tylko ze szczątków  opowiadań, książek, filmów. Chcemy zrozumieć czar zapalonych szabatowych świec. Chcemy poczuć tę atmosferę, w której żyli nasi przodkowie. Chcemy smucić się w Yom Kipur i radować w Purim. Chcemy następnym pokoleniom przekazać majses i …prawdziwe opowieści  Chcemy zachować od zapomnienia to, co nasi rodzice z rozmysłem ukryli w  głębi serc albo oddali w depozyt  "błogosławionej niepamięci"

Wiemy, że takich jak my jest więcej. Chcemy stworzyć dla nas wszystkich, którzy nie przeżyli Zagłady, ale zostali nią trwale dotknięci "wspólny dom", w którym będziemy mogli czuć się u siebie. Gdzie będziemy mogli rozmawiać o samotności, milczeniu, tęsknocie – pewni, że nikt nie zlekceważy naszych uczuć. Gdzie będziemy mogli pielęgnować wspomnienia o tych, którzy nie przeżyli, i o tych, którzy ocaleli.

Oni już także powoli odchodzą. Na nas więc spada odpowiedzialność za zachowanie pamięci o Zagładzie. To także dla nich, nie tylko dla samych siebie powołaliśmy Stowarzyszenie Drugie Pokolenie – Potomkowie Ocalałych z Holokaustu.

Renata Zawadzka-Ben Dor

w imieniu członków Stowarzyszenia